czwartek, 21 sierpnia 2014

Astrologia, czyli jak żyć!


Przeglądając w ubikacji magazyny o tematyce popularno-naukowej, typu „Claudia”,  „Tele Tydzień” i  „Życie na Gorąco” można natknąć się, na wiele stron poświęconych magii i tzw.  Astrologii. Ostatnio na przykład dowiedziałem się, iż w tym miesiącu mój znak zodiaku (baran) jest bardziej podatny na zauroczenia i podejmowanie dobrych decyzji  sercowych niż miesiąc temu, lecz dzięki niewłaściwej pozycji Syriusza względem Marsa moje finanse znacznie ucierpią (logiczne, prawda). No cóż, nie można mieć wszystkiego. Czytając horoskopy zawsze uśmiecham się do siebie, wyobrażając sobie szerokie rzesze głupich bab, podejmujących ważne decyzję życiowe bazując, na wybujałej wyobraźni wróża Anubisa, czy innych tam karateków. Zauważyłem również, iż każdy z nas potrzebuje wymówki, nie do oszukania innych, lecz do oszukania samego siebie, i w tym właśnie momencie zupełnie jak raper Sobota w swoich kawałkach „z buta wjeżdża” astrologia (TADAM). Nie masz odwagi by powiedzieć dziewczynie, że Ci się podoba. Nie mów, bo po co? Ten związek i tak nie ma szans, bo Jowisz świeci nie tak jak powinien, a Merkury się opierdala. Nie idzie Ci w pracy, no tak… rozumiem…  Mars i Neptun… oczywiście! Zobaczcie jak łatwo można się usprawiedliwić bazując na horoskopach.  Podałem wam te przykłady tylko i wyłącznie w celach humorystycznych, lecz wiem że gdzieś tam na Ziemi jest  1% ludzi, którzy pierwsze chwilę po wstaniu z łóżka spędzają na sprawdzaniu swoich rubryk i zaczerpnięciu mistycznej  wiedzy wróżki Ametysty. Cała ta sytuacja wydaje mi się tak żałosna iż nawet kawałek Metallicy „Sad but true” nie jest w stanie oddać pierwiastka zażenowania który towarzyszy mi za każdym razem, gdy uzmysławiam sobie iż tacy ludzie na prawdę istnieją i mają możliwość prokreacji. Dżisus Kurwa ja pierdole. Głęboki wdech i wydech 10... 9… 8… Tak jak wcześniej wspominałem, jestem baranem (za równo w życiu prywatnym jak i astrologii), dlatego pisząc ten wpis postanowiłem sobie poczytać, co też mądrego mogę się o sobie dowiedzieć, czytając opis mego znaku zodiaku. I tak, po kolei. Egoista (bzdura), leń (kłamstwo), roztrzepany (pomówienie), ale również odważny, honorowy, męski, szlachetny. Tak to ja ! A teraz całkowicie na poważnie, przed opublikowaniem tego tekstu, przyszło mi rozmawiać z wieloma osobami, na temat horoskopów i wróżb. Większość z zapytanych odpowiedziała, iż opisy znaków zodiaku i inne voodoo działają na naszą podświadomość  i potajemnie łechtają nasze ego. Przykład ilu z was, czytając opis swojego znaku zodiaku, zakwestionuje pozytywy, z którymi ten znak się wiąże. Ja nie, i wiem, że wy też nie małe kłamczuszki (no… no… ja taki nie jestem… skąd ja to znam)! Kolejną ciekawą rzeczą, jest fakt domniemanego doboru partnera względem znaku zodiaku. Wyobraźcie sobie, iż mi jako baranowi (śmiesznie to brzmi) najlepiej by się żyło i współżyło z lwem, wagą i strzelcem. Natomiast popełniłbym kardynalny błąd wiążąc się z Bykiem. Tak, bo od dawien, dawna wiadomo, że to znaki zodiaku nas definiują, a nie my sami. Przecież to takie kurwa oczywiste… Także chciałbym z miejsca przeprosić wszystkie panie Byki, ale no sory… nie wyjdzie nam, bo jakaś siła wyższa, tym razem pod postacią łysiejącego 50-latka z Radomia, stwierdziła iż „Nie”. Przepraszam raz jeszcze. To koniec moich dywagacji, rozmyślań i bleblania na dzisiaj! Pozdrawiam was serdecznie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz